poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 1

                            
-Wstawaj bo spóźnisz się do pracy,kochana!-usłyszałam odgłosy z dołu,wiedziałam że to moja siostra.
Zchodziłam po skrzypiących ,drewnianych schodach żeby zjeść śniadanie.Zobaczyłam ją w kuchni jak gotuje jajecznice.
-Czemu wstajesz tak wcześnie,przecież jest 8:00 a ty już gotujesz nam śniadanie..Możesz sobie troche pospać..-przerwałam kilku sekundową cisze.
-Chce z tobą spędzać jak najwięcej czasu,zanim i my się rozstaniemy...
-Ja też,słuchaj, wytrzymamy razem we dwie,przetrwamy wszystko,razem!-powiedziałam
Podałam nam na śniadanie na talerze i zacznełyśmy jeść ,w ciszy.
Zjadłam po 15 minutach, Klara jeszcze jadła,powoli i w ciszy..
-Ja musze się już zbierać bo w końcu wież jaki jest mój szef i nie chce mieć znowu kłopotów.-poinformowałam ją.
-Dobrze,jak wrócisz będzie czekał na ciebie obiad,bo ja musze dzisiaj iść wcześniej do pracy bo chce więcej zarobić.Jak będzie weekend pójdziemy na zakupy.
-Okey,już nie moge się doczekać.
Powiedziałam i poszłam do korytarza i założyłam na siebie płaszcz,ponieważ była jesień.
Wyszłam z domu i skierowałam się w strone parku bo przez park szłam do kawiarni.
Szłam tak z 10 minut i doszłam do kawiarni, nikogo jeszcze nie było bo otwierana była o godzinie 9:00 a jest 8:30 więc mam czas żeby założyć uniform i przygotować zamówienia.
Mojego szefa też nie było bo ja dzisiaj otwieram.
Weszłam do środka,krzesła były na stolikach. Podłoga świeżo umyta a była myta wczoraj,Pachniało ciastkami,zaraz przyjdzie dostawa i musze wszystko włożyć do półek
Nagle do pomieszczenia wszedł jakiś facet.
-Przywiozłem zamówienie.-powiedział blondyn z niebieskimi oczami.
-Dziękuje,połóż..hmm..tu-wskazałam miejsce w którym ma położyć smakowite jedzenie.


                                                         ***

Rozłożyłam wszstko do półek,otworzyłam sklep,szef już był ale musiał wyjść zrobić zamówienie na środe,dzisiaj jest piątek.
Do sklepu wszedł jakiś męszczyzna,było ubrany w czarne jeansy, biały top i na to ma marynarka.
Miał na sobie szarą czapkę.Wydawał się tajemniczy.Nie powiem był bardzo onieśmielający.
Podszedł do mnie żeby coś zamówić.
-Poproszę jednego truskawkowego shake.-powiedział , głos też miał onieśmielający.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz